Co teraz?

Przede wszystkim daj sobie czas. Przeżyj świadomie wszystkie etapy akceptacji, która składa się z 5 różnych faz. Jest to: zaprzeczenie, gniew, negocjacja, depresja i na samym końcu akceptacja zaistniałego stanu



FAZA PIERWSZA - zaprzeczenie

Każdy z Nas inaczej reaguje na postawioną diagnozę, ale… Właśnie, zawsze jest to ale. Będąc młodą pacjentką wyszłam z gabinetu z pytaniem w głowie “Dlaczego ja? To jest niemożliwe, żeby takiego człowieka jak ja to spotkało. Nie, lekarzowi musiało się pomylić, to nie chodzi o mnie” Domyślam , że możesz myśleć podobnie. Możesz i masz do tego prawo, pamiętaj. Jesteś w szoku i emocje Tobą targają - pewne informacje kompletnie do Ciebie nie dotrą, inne zostaną zapomniane w bardzo szybkim tempie, a jeszcze inne będą zaprzeczeniem sytuacji, w której się znajdujesz.



FAZA DRUGA - gniew

To faza, w której możesz (lecz nie musisz) runąć w dół. Jest najbardziej intensywna, najbardziej boli. Proszę, zaopatrz się w chusteczki, ponieważ będą Ci one potrzebne - będziesz sporo płakać, oczyszczać się z pierwszego szoku. Istnieje również prawdopodobieństwo, że odczujesz niesamowity gniew - na siebie lub na ludzi wokół Ciebie. Odczuwanie poczucia winy w tej fazie również jest bardzo częste. Będziesz myśleć, że może jednak trzeba było wcześniej pójść do lekarza, wcześniej się tym zająć, to może jeszcze udałoby się coś zrobić.

Pozwól sobie na płacz, nie duś tego w sobie.



FAZA TRZECIA - negocjacje

Faza, z której niełatwo będzie Ci się podnieść. Będziesz mieć wrażenie, że jesteś z diagnozą całkowicie sama i nikt Cię nie rozumie. Będziesz się czuć bezradnie, nie będziesz w ogóle wiedziała jak to wszystko “ugryźć”, od czego zacząć. Twoja podświadomość będzie podsuwać Ci, że to co usłyszałaś to była fatalna pomyłka, że pomylili pacjentki czy wyniki badań. Irracjonalna nadzieja, że to nie Ty masz zespół MRKH. I lęk związany z tym, że jesteś inna od wszystkich kobiet.

Ta faza bardzo często przenika się z gniewem.



FAZA CZWARTA - depresja

“Przecież to wszystko nie ma najmniejszego sensu!” - Czujesz się zupełnie bezsilna, a okropna rzeczywistość Cię przytłacza. Przytłacza Cię fakt, że nie możesz znaleźć godnego zaufania specjalisty, który posiada odpowiednią wiedzę, że koleżanki nie rozumieją Twojego problemu, bo one macicę i pochwę mają normalnie wykształconą, a Twoje geny gdzieś tam się trochę z początku istnienia pogubiły. Staraj nie poddawać się smutkowi. Daj sobie czas, tyle ile potrzebujesz na przeżycie, ale nie stawiaj smutku na pierwszym miejscu.



FAZA PIĄTA - akceptacja

Czas płynie, mówi się, że nawet leczy rany. Życie stawia przed Nami kolejne wyzwania, a jak dobrze wiesz, trzeba funkcjonować w społeczeństwie. Praca, dom, znajomi. Starasz się brnąć dalej z całych sił. Wiesz, że nie zmienisz już nic. Diagnoza została postawiona, pewne słowa padły, ale tego nie odwrócisz, nie zmienisz swoich genów. Nie masz na to wpływu. Staraj się ułożyć sobie w głowie, że postawiona diagnoza to nie kara, a wyzwanie, które należy podjąć. Postaraj się dowiedzieć o swojej chorobie jak najwięcej - pomoże ci to w przyszłości podejmować świadomą decyzję o rodzaju leczenia. Podstawowe informacje znajdziesz w podręcznikach do ginekologii, w czasopismach związanych z płodnością, internecie, a także od specjalistów. Pamiętaj, że z diagnozą zespołu MRKH nie jesteś sama. Statystyki mówią, że zespół MRKH pojawia się raz na pięć tysięcy. Jesteś tak samo oryginalną i cudowną istotą jak ja, czy dziewczyny, które tworzą naszą MRKH-owską społeczność. Poszukaj wsparcia - najszybciej znajdziesz ją w internecie. Są specjalne fora czy blogi. Na instagramie możesz znaleźć kilka kont, które szerzej zajmują się tą tematyką.
Wielokrotnie mówię swoim znajomym, że pójście do psychologa to żaden wstyd. To jest lekarz, który zajmuje się naszą duszą, więc trauma, którą przeszłyśmy po postawieniu diagnozy również powinien się zająć. Będziesz mogła popracować nad sobą, swoimi emocjami czy lękami z osobą, która zna się najlepiej na ludzkiej psychice. Swoje przeżycia możesz dzielić również z rodziną i bliski przyjaciółmi - powiedz im, jeśli tego potrzebujesz. Staraj się nie odczuwać wstydu - bo choroba, to żaden wstyd. To etap w Twoim życiu, który pokaże Ci na co Cię stać i na kogo możesz liczyć. Kobiecością emanujesz z głowy, z własnej pewności siebie - nie identyfikuj braku macicy i/czy pochwy z brakiem kobiecości.